Młodzieżowy ruch społeczny był pochodną pokojowej rewolucji „Solidarności”
Rozmowa z prof. Markiem Wierzbickim, historykiem i politologiem, pracownikiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Konrad Rokicki: Zacznę od pytania poprzedzającego zasadniczo czasy, o których będziemy głównie rozmawiać. Chciałbym spytać mianowicie o aktywizm w środowiskach młodzieżowych, tj. studenckich i uczniowskich przed wydarzeniami Sierpnia ’80. Za istotną cezurę w dziejach opozycji demokratycznej w PRL-u uznaje się rok 1976, od którego zaczęły powstawać różne organizacje opozycyjne, zajmujące się m.in. ochroną praw robotników (jak KOR na przykład). Czy to zjawisko przełożyło się jakoś na aktywność młodzieży – ludzi, którzy urodzili się około początku lat 60. i z tego tytułu albo nie pamiętali poprzednich „przesileń” w rodzaju wydarzeń lat 1968 i 1970, albo byli jeszcze wówczas dziećmi?
Marek Wierzbicki: Można powiedzieć, że II połowa lat 70. to czas budzącej się aktywności opozycyjnej, również wśród młodzieży. Miała ona jednak specyficzny charakter – przede wszystkim młodzi studenci angażowali się w działania zmierzające do zmiany czy też modyfikacji systemu politycznego, do przywrócenia podstawowych praw obywatelskich i ludzkich Polakom oraz do ograniczenia cenzury czy niedemokratycznego stylu sprawowania władzy przez ówczesną partię komunistyczną. Studenci ci rozpoczynali swoją działalność w organizacjach stworzonych przez starszych (jak wspomniany Komitet Obrony Robotników), ale później powstawały organizacje, które miały już charakter ściśle młodzieżowy, jak np. Studencki Komitet Solidarności utworzony w 1977 r. na fali oburzenia po tragicznej i dwuznacznej śmierci Stanisława Pyjasa, działacza KOR-u z Krakowa. Innym przykładem jest Ruch Młodej Polski w Gdańsku, który był też zasadniczo organizacją młodzieżową.
W innych przypadkach studenci angażowali się głównie w działalność KOR-u czy Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela czy Konfederacji Polski Niepodległej. Warto natomiast dodać, że potem te organizacje, zwłaszcza RMP i SKS, odegrały bardzo ważną rolę w tworzeniu organizacji studenckich i uczniowskich w okresie tzw. „karnawału Solidarności” w latach 1980-1981. Można więc powiedzieć, że ich doświadczenia, działanie i wiedza były przydatne w początkowym okresie działalności organizacji młodzieżowych powstałych na fali ogólnopolskiego ruchu „Solidarności”.
KR: W jaki sposób ta wiedza była wykorzystywana? Jak wyglądało to z perspektywy organizacyjnej? Jak zostały – o ile można pozwolić sobie na formułowanie stwierdzeń generalnych – odebrane przez środowiska młodzieżowe wydarzenia sierpnia 1980 r. i jak wiązało się to z postępującą samoorganizacją tych środowisk?
MW: Należałoby wpierw odpowiedzieć na to ostatnie pytanie. Z chwilą wybuchu fali strajków (najpierw na Lubelszczyźnie, potem na Wybrzeżu, a później w innych regionach kraju) nastąpiło ogromne poruszenie. Powstał ruch społeczny mający na celu przywrócenie podstawowych wolności i praw obywatelskich wśród Polaków oraz ograniczenie władzy, może nie totalitarnej, ale posttotalitarnej, która przed rokiem 1980 r. posiadała monopol na rządy i podejmowanie decyzji oraz która odmawiała tego prawa pozostałej części społeczeństwa.
Rok 1980 i powstanie „Solidarności” było impulsem, który wyzwolił ogromną aktywność społeczną i polityczną Polaków, zresztą w atmosferze liberalizacji w kraju. Władze komunistyczne były, przynajmniej przez pierwsze miesiące po strajkach, bardzo zdezorientowane i słabe, więc nie mogły przeciwdziałać temu spontanicznemu ruchowi obywatelskiemu, który objawił się właściwie we wszystkich regionach kraju. Tak samo zresztą jak we wszystkich środowiskach w kraju, bo nie tylko robotniczym, ale także w środowiskach uczelnianych, szkolnych, wśród rolników, dziennikarzy, artystów i wielu innych środowiskach zawodowych.
Na tej fali narodził się również ruch odnowy społecznej w środowisku młodzieżowym i w tym kontekście należy dostrzec również rolę tych organizacji młodzieżowych, powstałych się w II połowie lat 70., które wielokrotnie włączały się w tworzenie tych nowych organizacji uczniowskich i studenckich w bardzo prosty sposób: np. w Trójmieście taką rolę spełniał Ruch Młodej Polski, który nawiązywał kontakty z uczniami szkół średnich, wysyłał swoich przedstawicieli na zebrania najbardziej aktywnych środowisk uczniowskich i pomagał im się organizować. RMP miał już bowiem sobą fazę organizacji i doświadczenia te okazywały się pomocne. Podobnie działo się na uczelniach. Wielu studentów działających w ramach SKS-u czy np. KOR-u pomagało różnym grupom studenckim w tworzeniu niezależnych komitetów i organizacji, które potem zjednoczyły się w Niezależne Zrzeszenie Studentów.
Był to więc pokoleniowy ruch wzajemnej pomocy. Starsi koledzy, często kończący studia (zresztą w tamtych czasach studiowało się inaczej niż dzisiaj, niektórzy studiowali po 8-10 lat i nikt się nie spieszył), pomagali młodszym kolegom w sprawach organizacyjnych. Ich celem była, jak już wspomniałem, odnowa – jak mówiono – życia uczelnianego i społecznego oraz ograniczenie niczym dotąd nieograniczonej władzy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
KR: Czy poszczególne organizacje młodzieżowe miały bardziej określoną, konkretną tożsamość ideową (tak jak np. w Ruchu Młodej Polski widoczne są elementy ideowe bardziej prawicowe niż lewicowe), która stanowiła podstawę ich działalności bardziej konkretną niż ogólna „odnowa życia publicznego w Polsce”?
MW: Można powiedzieć, że te organizacje młodzieżowe – w szkołach średnich i na uczelniach – przeważnie zajmowały się dwiema dziedzinami działalności. Po pierwsze, wprowadzeniem „odnowy”, tj. zmian w życiu uczelni lub szkół w kierunku demokratyzacji, w kierunku odpolitycznienia procesu nauczania i wychowania, a także upodmiotowienia uczniów i studentów. Drugi natomiast to działania i postulaty o charakterze ogólnospołecznym będące swego rodzaju doczepieniem się do ruchu „Solidarności” oraz domaganie się przywrócenia praw obywatelskich i przyznanie większej suwerenności dla narodu polskiego. Mówiło się niekiedy, że Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” był „związkiem zawodowym narodu polskiego”, który bronił jego interesów. I właśnie w tym aspekcie te organizacje młodzieżowe przyłączały się do działalności „Solidarności” i do jej postulatów.
Były też takie organizacje, które miały już pewne sprecyzowane profile ideowe. Na przykład, co wynika z materiałów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w latach 1980-1981 na terenie Polski MSW zlikwidowało 77 organizacji konspiracyjnych. To były więc takie organizacje, które nawet w czasach legalnej działalności „S” były konspiracyjne, mimo powszechnej liberalizacji życia politycznego. Były to często organizacje silnie antykomunistyczne. Niektóre, jak twierdzili eksperci z MSW i Służby Bezpieczeństwa, miały wręcz charakter faszystowski. Ich członkowie mieli fascynować się siłą i pewnymi symbolami faszystowskimi z okresu II wojny światowej. Stwierdzić można natomiast generalnie, że były to organizacje ściśle antykomunistyczne, które nie chciały żadnego kompromisu i dążyły po prostu do obalenia tej władzy. To była pierwsza grupa takich organizacji. Druga grupa to organizacje o charakterze mocno politycznym. Nie były one wprawdzie liczne, ale zaliczał się do nich np. ruch „Szańca” w Lublinie, który w latach 1980-1981 domagał się uniezależnienia Polski od Związku Sowieckiego i przywrócenia suwerenności narodowej. To był ruch, który działał przy Konfederacji Polski Niepodległej, więc w pewnym sensie powielał on postulaty programowe tej partii.
Ale większość tych organizacji, jak mówiłem, miała charakter dwoisty. Była swego rodzaju związkiem zawodowym danego środowiska, a z drugiej strony włączała się w walkę ruchu „Solidarności” o przywrócenie suwerenności Polski czy ograniczenie wszechwładnej władzy komunistycznej. Bardzo interesującej jest np. to, że NZS – powstałe pod koniec 1980 r. i zarejestrowane w 1981 r. – miało dość silnie określony profil polityczny i było znacznie bardziej radykalne niż sama „Solidarność”. W swojej działalności kładło bowiem akcent bardziej na kwestie polityczne niż na kwestie ogólnostudenckie. Dla przykładu duży nacisk kładła ona na obronę ludzi więzionych za przekonania, np. kierownictwa KPN-u na czele z Leszkiem Moczulskim. NZS organizowało różne akcje propagandowe mające na celu wypuszczenie tychże więzionych działaczy na wolność. Było też w tej materii na tyle skuteczne, że niektórzy liderzy „S” i Kościoła katolickiego odnosili się z pewną dezaprobatą do tych działań, co było związane z obawą przed radykalizmem środowisk młodzieżowych. Tu dobrym przykładem jest nieprzychylne stanowisko wobec planów przeprowadzania wielkich manifestacji ulicznych. Liderzy obawiali się, że z te manifestacje mogą przerodzić się w eskalację przemocy, co mogło z kolei doprowadzić do niekontrolowanych wybuchów niezadowolenia społecznego bądź nawet wojny domowej.
Tak naprawdę starsze pokolenie działaczy „S” czy ludzi Kościoła zdawało sobie sprawę z tego, iż Polska jest pod ścisłą kontrolą Związku Sowieckiego, że w kraju stacjonowało 100 tys. żołnierzy Armii Sowieckiej i żadna akcja zbrojna nie miała tak naprawdę żadnych szans powodzenia. To zresztą okazało się prawdą w czasie stanu wojennego, kiedy aparat bezpieczeństwa PRL był w stanie – nawet bez pomocy wojsk sowieckich – stłamsić i zepchnąć do podziemia wielomilionowy ruch społeczny, jakim była „Solidarność”. Tak z grubsza wyglądało nastawienie studentów działających w NZS i owo upolitycznienie było cechą szczególną tego środowiska.
KR: A jak to wyglądało w przypadku młodzieży szkolnej? Pytanie wydaje mi się o tyle interesujące, że młodzież szkolna (ludzie dopiero wchodzący w dorosłość) zwyczajowo mniej ukształtowana politycznie i mniej zaabsorbowana sprawami bieżącej polityki krajowej i sytuacji społecznej w Polsce, zdawała się mieć dużo mniejsze możliwości organizacyjne. Na czym polegała jej działalność?
MW: To bardzo ciekawe zagadnienie, ponieważ na przykładzie młodzieży szkolnej wyraźnie widać, że młodzieżowy ruch społeczny był pochodną pokojowej rewolucji „Solidarności”. „S” rozumianej nie tylko jako związek zawodowy, ale także jako cały ruch, który rozwinął się po Sierpniu ’80 i który przez kolejne szesnaście miesięcy dominował w kraju. Nieprzypadkowo nazwano zresztą ten okres „karnawałem”, ponieważ zapanowały w Polsce warunki zupełnie niespotykane w państwie komunistycznym, związane z ogromnym zakresem wolności. W dużym stopniu zniknął strach przed władzą, ludzie wygłaszali swoje poglądy otwarcie i bez obaw, kwitła jawna, choć jednocześnie nielegalna, gdyż nie miała akceptacji władz, działalność prasowa.
Tak naprawdę środowiska młodzieży szkolnej korzystały z pomocy działaczy ruchu opozycyjnego, przede wszystkim samego NSZZ „S” i jego struktur krajowych, ale także i innych organizacji wchodzących w ten ruch, takich jak RMP, SKS i szeregu innych ugrupowań. Bardzo ciekawe jest to, że najbardziej aktywny ruch uczniowski – niezależny od władzy i domagający się realizacji daleko idących postulatów dotyczących wolności w szkołach i w życiu społeczno-politycznym w kraju – powstał w dużych i średnich miastach. To było charakterystyczne, a wynikało z tego, że tam było najwięcej zakładów przemysłowych, najbardziej aktywne i radykalne środowisko robotnicze, studenckie i inteligencji humanistycznej, tam były również regionalne ośrodki „Solidarności”. Dlatego na przykład środowiska młodzieży uczniowskiej szkół średnich bardzo często otrzymywały wsparcie od miejscowych struktur „Solidarności” w postaci chociażby porad i inspiracji ze strony starszych działaczy, ale również w postaci dostępu do poligrafii, a niekiedy także w postaci wsparcia finansowego (np. na zakup jakichś materiałów propagandowych).
Było to więc bardzo ważne zaplecze ruchu uczniowskiego. Co ciekawe, wśród szkół średnich, które zasadniczo dominowały w ruchu uczniowskim, przewagę miały szkoły licealne. Szacuje się, że mniej więcej 50 proc. szkół, które włączyły się w ruch odnowy społecznej i prowadziły aktywną działalność w tym ruchu, to były licea ogólnokształcące, a tylko po 25 proc. zajmowały technika i szkoły zawodowe. Można więc powiedzieć, że licealiści byli najbardziej świadomą grupą młodzieży szkolnej i to oni utrzymywali kontakt zarówno z „Solidarnością”, ale także ze strukturami NZS. Powstawały swego rodzaju sieci wzajemnych kontaktów i skutkowało to m.in. tym, że środowiska uczniowskie bardzo szybko zaczęły powoływać swoje własne czasopisma oraz komitety zrzeszające przedstawicielstwa poszczególnych szkół. Przykładem jest trójmiejski Ruch Młodzieży Szkolnej, w którym były reprezentowane 32 placówki, a z czasopism wydawany w Warszawie już od 1979 r. „Uczeń Polski”, wokół którego zgromadziło się całe środowisko zaangażowanej młodzieży. Inne przykłady to m.in. wrocławski Uczniowski Komitet Odnowy Społecznej i Uczniowski Front Odnowy w Szczecinie.
Dzięki temu środowiska uczniowskie sprawnie się organizowały. Później następował okres konsolidacji środowisk szkolnych na terenie jednego miasta lub województwa. Proces zjednoczenia na tym poziomie powodował, że środowisko młodzieży szkolnej powoli dojrzewało do konsolidacji na poziomie ogólnokrajowym. W dniach 12-13 września 1981 r. w Gdańsku miał miejsce zjazd ponad stu takich ugrupowań lokalnych bądź regionalnych, na którym powołano Federację Młodzieży Szkolnej z Grzegorzem Biereckim na czele. Bierecki, działacz młodzieżowy od 1980 r., jest też dobrym przykładem współpracy między środowiskami uczniowskimi i studenckimi – sam przeszedł w okresie stanu wojennego do Niezależnego Zrzeszenia Studentów i w ruchu studenckim działał praktycznie do 1989 r.
FMS działała krótko, bo oczywiście tylko do wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r., ale to właśnie ta organizacja wzięła na siebie odpowiedzialność za zjednoczenie środowisk uczniowskich w całym kraju, czego wyrazem był opracowany przez nią program działania, tzw. „postulaty”. Było to wtedy modnym nawiązaniem do postulatów z czasów strajku w Stoczni Gdańskiej. FMS była również ważna z tego względu, że stanowiła punkt odniesienia dla kolejnych organizacji działających już po wprowadzeniu stanu wojennego.
Organizacje powstałe w czasie „karnawału” tworzyły pewne wzorce, program, zasób ideałów i legendę, do których potem nawiązywali następni działacze z kolejnych pokoleń uczniowskich i studenckich. Trzeba sobie bowiem uświadomić, że w tamtym czasie pokolenia młodzieży zmieniały się bardzo szybko. W czasie tylko jednej dekady lat osiemdziesiątych mamy na dobrą sprawę do czynienia z trzema epokami działalności młodzieżowej: 1980-1981, 1981-1983/1984 i 1984/1985 do końca istnienia systemu komunistycznego. Można powiedzieć, że organizacje młodzieżowe z okresu „karnawału” były swego rodzaju trampolinami dla następnych pokoleń działaczy, którzy mieli się do czego odnieść, mieli inspirację.
KR: Spójrzmy na chwilę na drugą stronę. Czy władza komunistyczna w tym okresie próbowała stworzyć jakąś alternatywę bądź poprzez tworzenie nowych organizacji, bądź przez pobudzenie do aktywności tych istniejących dotychczas dla młodzieżowego ruchu opozycyjnego? Czy też jej aktywność ograniczała się do monitorowania sytuacji? A może podejmowano próby infiltracji tych środowisk?
MW: To ważne pytanie, ponieważ pokazuje nam – o czym się czasami zapomina – zmiany w oficjalnych organizacjach młodzieżowych, tworzonych w latach 70., których celem było wychowanie młodzieży w duchu ideologii marksizmu-leninizmu (przynajmniej oficjalnie, bo w tym okresie większość ludzi już nie była komunistami i nastawiali się na karierę w aparacie partyjno-państwowym, a żadne ideały komunizmu nie leżały im na sercach). Natomiast w organizacjach młodzieżowych istniejących w okresie „karnawału”, na przykład w Socjalistycznym Zrzeszeniu Studentów Polskich, Związku Harcerstwa Polskiego czy Związku Młodzieży Wiejskiej, widoczne były silne tendencje do uniezależnienia się od władz komunistycznych, wybicie się na pewną niezależność. To było tym bardziej widoczne, że władza była wówczas bardzo słaba i nie była w stanie temu zapobiec.
Jednocześnie choć widoczne były takie tendencje, to jednak organizacje te nie tolerowały przejawów ruchu prawdziwej odnowy, tych ideałów idących za ogólnokrajowym ruchem „Solidarności”. Widoczne to było w ZHP, który był wtedy ogromnym molochem, zbiurokratyzowanym i liczącym blisko dwa miliony harcerzy. Tam w okresie karnawału pojawił się faktyczny ruch odnowy w duchu solidarnościowym, kierowany przez grupujące ludzi z całego kraju kręgi instruktorów harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego, które dążyły do autentycznych reform polityczno-społecznych w PRL oraz do odpolitycznienia samego ZHP, tj. pozbawienia kontroli PZPR nad nim. Ruch ten był dość silny i odgrywał ważną rolę, ale tak naprawdę po VII Zjeździe ZHP w kwietniu 1981 r. większość zwolenników odbudowy prawdziwego, nawiązującego do przedwojennej polskiej tradycji inspirowanej skautingiem, harcerstwa straciło nadzieję, że ZHP da się zreformować. W związku z tym jesienią 1981 r. pojawiły się plany utworzenia odrębnej organizacji (zresztą już wcześniej taka powstała, pod nazwą Niezależny Ruch Harcerski), czemu przeszkodził wybuch stanu wojennego. Wydarzenia te są ważne dla odrodzenia się niezależnych struktur harcerskich po zakończeniu stanu wojennego, z których w 1989 r. powstał istniejący do dziś Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej.
KR: Jak wyglądały metody szykan i represji stosowanych przez władze komunistyczne zarówno w okresie „karnawału”, jak i stanu wojennego wobec działaczy środowisk uczniowskich i studenckich?
MW: W okresie „karnawału” możliwości władz szkolnych i oświatowych były mocno ograniczone, ponieważ – jak wcześniej wspominałem – znacznie zmalała skala lęku przed władzą, zaś środowiska uczniowskie i studenckie miały poparcie „Solidarności”. Dlatego też władze szkolne nie mogły za bardzo przeszkadzać inicjatywom studenckim (może poza „głuchą prowincją”, gdzie łatwo było je stłamsić). W stanie wojennym było natomiast inaczej, ponieważ nastąpiła wtedy likwidacja „Solidarności” z przestrzeni publicznej, zepchnięcie tego ruchu do podziemia oraz represje wobec jego liderów i działaczy. Ruchy młodzieżowe zostały wtedy rozbite poprzez ich delegalizację i różnego rodzaju szykany, np. rozmowy ostrzegawcze w szkołach, przesłuchania, a nawet areszty czy internowania. W ten sposób również ten odcinek działalności opozycyjnej został zepchnięty do podziemia. Tylko w roku 1982 MSW rozbiło 185 konspiracyjnych organizacji młodzieży (później już mniej, bo w 1983 r., kiedy kończył się stan wojenny, rozbito 65 organizacji), co pokazywało, że ruch młodzieżowy wciąż w podziemiu działał. Była to działalność zdecentralizowana, nawet w przypadku takiej struktury jak NZS, i albo była związana z miejscowym ruchem podziemnej „Solidarności”, albo też tworzone były niewielkie komitety w skali lokalnej.
Mimo represji i trudności organizacyjnych w okresie stanu wojennego władza komunistyczna nie była w stanie zlikwidować podziemnego ruchu młodzieżowego, który z czasem zaczął się odradzać. Na przykład już w 1984 r. powstała Federacja Młodzieży Walczącej, nawiązująca do dziedzictwa i dokonań FMS na polu szkół średnich, a w 1986 r. odrodził się tzw. „drugi NZS” na uczelniach, który w ciągu trzech lat zyskał bardzo duże poparcie studentów. Te organizacje (i nie tylko one, bo można tu wskazać także np. organizacje młodzieżowe i studenckie KPN-u) odwoływały się do dziedzictwa ruchu „Solidarności”, w tym również do organizacji młodzieżowych z lat 1980-1981.
KR: Mam pytanie dotyczące prozopografii tego środowiska, które być może powinno było paść wcześniej. Wiemy już, jakie powstały organizacje, jak działały itd. Ale jacy ludzie tam trafiali? Czy były prowadzone jakieś szersze badania na ten temat i czy jest w ogóle możliwe formułowanie generalnych stwierdzeń dotyczących członków opozycyjnego ruchu młodzieżowego?
MW: Jeśli chodzi o działaczy uczniowskich, to – tak jak mówiłem – przeważali uczniowie liceów. Byli to najczęściej ludzie pochodzenia inteligenckiego (choć nie tylko, bo w technikach i szkołach zawodowych dominowała młodzież pochodzenia robotniczego), pochodzący ze środowisk wielkomiejskich oraz miast średnich (głównie wojewódzkich). Byli to bardzo często ludzie przejmujący ideały „Solidarności” i – w ogóle – ideały patriotyzmu ze środowisk rodzinnych. W ówczesnej Polsce panowało osobliwe „rozdwojenie” – co innego mówiono w szkole (np. że w Katyniu polscy oficerowie zostali zamordowani przez Niemców, że ZSRS przyszedł Polsce z pomocą w 1939 r. itd.), z kolei zaś w domach i w środowiskach kościelnych propagowano wizję historii odmienną od tej oficjalnej (np. że to Związek Sowiecki był okupantem, Polska była państwem niesuwerennym, a Polacy tak naprawdę – w związku ze sfałszowaniem wyborów do Sejmu Ustawodawczego w 1947 r. – nigdy nie poparli rządzących komunistów) i kultywowano pamięć o tragicznych wydarzeniach z historii najnowszej w rodzaju Grudnia ’70.
W ten sposób objawiała się – myślę – siła kultury polskiej oraz więzi rodzinnych. Im bardziej narastał w Polsce kryzys gospodarczy z końca lat 70. i w latach 80. oraz im bardziej Polacy byli rozczarowani ustrojem komunistycznym, tym bardziej uwidaczniały się postawy temu ustrojowi przeciwne. Dlatego lata 80. to rozkwit antykomunistycznej działalności młodzieżowej, który ja określam mianem „młodzieżowej opozycji politycznej”. Był to, można powiedzieć, drugi nurt opozycji politycznej, wyraźnie odróżniający się od tej „dorosłej” części. Był z pewnością o wiele bardziej radykalny, choć – szczęśliwie – udało się powstrzymać jego bojowe nastroje, m.in. doświadczeniem i autorytetem starszych działaczy opozycji oraz np. niekwestionowanym autorytetem Jana Pawła II.
Tak można określić korzenie i kontekst polityczny, z którego wynikała postawa młodzieży angażującej się w ruch opozycyjny w latach 80. Część działaczy funkcjonowała później lub funkcjonuje nadal w polskiej polityce.